Maj 14 2010

Czego Bartyzel zazdrości muzułmanom?

Taggi : , , , , , , , , , , , , , , , ,

Czego Bartyzel zazdrości muzułmanom?

muslim-woman-stoned-to-death-for-adulteryOdpowiedź jest prosta: tego, że “potrafią bronić tego, co uważają za
prawdę” (”Rzeczpospolita” z 26.02.2010). Dalej Bartyzel posuwa się
jeszcze dalej: chrześcijaństwo też potrafiło się w przeszłości w ten
sposób bronić. W przeszłości, jeśli nie sam bluźnierca, to przynajmniej jego dzieło płonęło na stosie. Aż słychać nutkę lirycznej tęsknoty Pana-Historyka-Myśli-Politycznej, by przywrócić palenie bluźnierców na stosie, a metody, które stosują muzułmanie w stosunku do niewiernych i bluźnierców (kamienowanie, wieszanie, wysadzanie się w powietrze wśród niewiernych itp.) wprowadzić i u nas! Brawo, UMK! Pan Bartyzel albo jest pożytecznym idiotą, albo ukrytym muzułmaninem, albo zgorzkniałym i poddającym się Europejczykiem, który zapomniał już, że nie raz, ale kilka razy dawaliśmy skuteczny odpór Saracenom.

muslim-swimming-with-his-wife

Czemu mamy nie dać i tym razem? Wystarczy miliard Chińczyków i tyle samo Hindusów plus polska husaria, i nawet hurysy im nie pomogą!

Dalsza część artykułu, autorstwa pana Bartosza Marca, jest znacznie ciekawsza. Gwoli ścisłości jednak: fatwa to nie tyle wyrok śmierci, co orzeczenie o charakterze prawno-religijnym, co nie zmienia faktu, że akurat ta fatwa nakazuje każdemu muzułmaninowi likwidację Rushdiego. Książka Rushdiego, delikatnie rzez ujmując, prowokuje. Prowokuje do myślenia oczywiście. Z tym jednak dość spora część z 1,3 mld muzułmanów ma problemy. Oni zamiast myśleć wolą okazywać czynną nienawiść w obronie człowieka, który bał się psów, a który dogadzał sobie na wszelkie możliwe sposoby usprawiedliwiając to wersetami objawionymi przez Allacha.

muslim-girl-in-refugee-camp-banda-aceh

“Problem” Rushdiego polega na tym, że tak naprawdę zrobił to, co powinien: opisał islam taki, jakim jest. Takim, jaki sam go poznał. Bezduszną, faszystowską ideologią, która ciemięży masy ludzi od ponad 1300 lat. Trzeba pamiętać, że jeśli dzisiaj zdarzają się cały czas często małżeństwa 60-letnich muzułmanów z 8-letnimi muzułmankami, to dlatego, że założyciel tej religii nie gardził sześcioletnimi “hurysami” już tu na ziemi, wycofywał się z objawień, które wcześniej “otrzymywał” (tytułowe “szatańskie wersety”) oraz stosował terror wobec inaczej-niż-on-myślących.

To są fakty spisane przez samych muzułmanów jako “chwalebne czyny Proroka” w jego wczesnych biografiach! Ci, którzy nie boją się myśleć, a je czytają, wyciągają z tego właściwe wnioski, przepełnieni obrzydzeniem. Grono tych ludzi, z pochodzenia muzułmanów, powiększa się na Wschodzie każdego dnia: Wafa Sultan, Ghada Jamsheer, Magdi Allam, Irshad Manji, Taslima Nasreen to tylko niektórzy, obok Salmana Rushdiego, którzy odważyli przeciwstawić się islamofaszyzmowi. Którzy nie boją się myśleć i walczyć o wolność słowa. Prawdziwy muzułmanin, zanim pokaże swoją prawdziwą twarz, najpierw przez całe lata (dziesięciolecia) potrafi udawać dobrego obywatela.

brooks_veil

Ostatnio dowiedzieliśmy się znienacka, że w Warszawie budują meczet. Odbyło się spotkanie przed kamerami (miała być debata) Samira Ismaila prof. Wolniewicza i pewnej pani redaktor (wybaczcie, nie pamiętam, jak się nazywała). Podczas rozmowy “elokwentna” pani redaktor stwierdziła, że większość muzułmanów nie jest terrorystami.

Skąd ona ma takie informacje? A jakby okazało się odwrotnie, to co? A ci, którzy milcząco popierają terroryzm, to nie są terroryści? Mało już zamachów z powodu tej “garstki” terrorystów? Dosyć tego! Polityczny idiotyzm (czyli poprawność), lewactwo i cwaniactwo już dosyć zrobiły w Europie. Nadszedł czas na takich ludzi jak Geert Wilders, którzy co noc śpią gdzie indziej z powodu zagrożenia ze strony “pokojowo” nastawionych wyznawców Mahometa, ale którzy nie dali się zakneblować!

Bartyzelom i spółce dziękujemy!

Luty 16 2010

Wałęsa, islam, terroryści i towarzysze (1)

Taggi : , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

achmed-i-kill-youPod koniec 2008 r. król Arabii Saudyjskiej Abdullah Bin Abdulaziz Al Saud został pierwszym laureatem Nagrody Lecha Wałęsy. Nagrodę przyznała kilkuosobowa kapituła, w której zasiadał oprócz naszego byłego prezydenta Vaclav Havel, min. Bartoszewski, pan Szuszkiewicz z Białorusi oraz minister spraw zagranicznych Francji Bernard Kouchner. Nagroda miała być niby podziękowaniem za operację rozdzielenia dwóch sióstr syjamskich z Polski, Darii i Olgi Kołacz. Niby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że 100 tys. euro nagrody, które dostał władca jednego z najbardziej bezwzględnych reżimów religijnych na świecie to jedna stosiedemdziesiąttysięczna część szacowanego majątku Al Sauda (czyli ok. 17 mld euro!!!) O co tu więc tak naprawdę chodzi?! Dorzućmy do tego fakt, że po operacji w Janikowie, skąd pochodzi rodzina Kołaczów, zbudowano i odsłonięto z należytą pompą Międzynarodowego Centrum Promocji Dialogu, Współpracy Kulturalnej i Edukacji im. Króla Abdullaha Bin Abdulaziza Al Sauda.

Można by sprowadzić całą sprawę do polityki: panowie Kouchner itp. mają jakiś dług wdzięczności wobec króla. Do Wałęsy zgłaszają się zdesperowani rodzice różnymi kanałami. Wałęsa nadaje sprawę swoimi kanałami (Tomasz Miśkiewicz, przewodniczący Muzułmańskiego Związku Religijnego czy może Samir Ismail, przewodniczący Rady Naczelnej Ligi Muzułmańskiej?) królowi Al Saudowi, którego podsuwają mu tamci, a któremu wielcy tego świata chcą za coś podziękować. Al Saud decyduje się sponsorować operację, ale w zamian chce coś od Wałęsy: chce zrobić wyłom w przedmurzu chrześcijaństwa. Chce postawić swoją placówkę. Chce sprowadzić trochę swoich rodaków (czyli muzułmanów) do Polski. Wałęsa „chwyta haczyk” – i tu jest jego błąd, albo zysk (finansowy).

walesa

O co mogło chodzić panom Havlowi itp.? Na pewno o polityczną poprawność. Ale czy tylko? Stawiałbym na odwieczny konflikt sunnitów (np. Arabia Saudyjska) i szyitów (np. Iran). W tym konflikcie politycy balansują między wspieraniem jednego i drugiego reżimu. Byle do wyborów. Ale tu chodzi o wybory we Francji! U nas jeszcze nie o to chodzi, bo mamy za mało muzułmańskich wyborców. Chodzi o coś innego.

Trzeba pamiętać, że do 1989 r. Polska była sanatorium i rajem dla wielu znanych muzułmańskich terrorystów. Tutaj spotykali się towarzysze z Palestyny, Algierii i Egiptu. Przyjaźń między PRL-em a bratnimi krajami arabskimi kwitła. Owocem tej przyjaźni był Abu Daud. Terrorysta ten co prawda omal nie zginął od kul (prawdopodobnie) izraelskiego wywiadu (tu się akurat przyjaźń nie udała…), ale na dłuższe leczenie przyjechał też do nas Ahmed Ammar. Politolog i imam w jednej osobie zajmował się po godzinach tworzeniem siatki Al Kaidy na zachodzie kraju.

Myślałby ktoś – dobrze, tak było kiedyś… Ale co to ma wspólnego z teraźniejszością? Wyrzucili Ammara i po kłopocie. Nie powiedziałbym. Siatka (albo jej zaczątki) zostały. Gdzie ich należy szukać? W dwóch, a w zasadzie w trzech miejscach (dwa pierwsze są podobne):

*

Polscy Tatarzy – to już nie monolit, lojalni obywatele RP. Płynie całkiem niezła kasa w celu „uświadamiania” naszych Tatarów przez Arabię Saudyjską, tłumaczenie owym, że zapomnieli, przestali być prawdziwymi muzułmanami, za bardzo się zeuropeizowali. Saudyjczycy zaczęli organizować obozy dla młodzieży, na których młode tatarskie pokolenie zaczęło przechodzić stosowne „pranie mózgu”. Uważaj, mieszkańcu Białegostoku i Sokółek: dżihadysta może mieszkać obok Ciebie! A w końcu najlepsza piąta kolumna to ta, która wtopiła się dobrze w otaczające je społeczeństwo.
*

Napływowi arabscy imigranci, studenci muzułmańscy – przykład podany wyżej: Ahmed Ammar.

*

Przybywają pokojowo nastawieni muzułmańscy emigrańci

Przybywają pokojowo nastawieni muzułmańscy emigranci

Ośrodki uniwersyteckie zajmujące się kontaktami ze światem arabskim i muzułmańskim – arabistyki, turkologie, iranistyki, Zakład Islamu Europejskiego na UW (również wspomagany z saudyjskich pieniędzy) itp. Ośrodki te mają za zadanie m.in. kreować pozytywny obraz islamu oraz dławić wszelkie przejawy buntu w tym zakresie, a temu najlepiej przysługują się towarzysze, którzy potracili pracę w różnych towarzystwach przyjaźni PRL-u i bratnich krajów arabskich. Nie ma dla nich lepszego miejsca, niż takie fuchy.

Na koniec warto wspomnieć, że niektórzy duchowni również dmą w islamską trąbę. Biskup Gocłowski wzywał swoich wiernych do pomocy w budowie meczetu w Gdańsku, a kardynał Dziwisz organizuje już któryś raz z rzędu spotkanie w ramach dialogu katolicko-muzułmańskiego. W Krakowie chciano postawić Centrum Kultury Islamskiej, a w Poznaniu – minaret. Na razie to świece dymne, sondowanie społeczeństwa, ale może nie tylko. Może to towarzysze odpłacają się za dobre kontakty z naftowymi szejkami we wcześniejszych latach i próbują załatwić jakieś kontrakty na przyszłość?

Tak czy inaczej cenę za to możemy ponieść wszyscy, jeśli nie zaczniemy działać. Chyba, że zamiast orzełka chcemy mieć półksiężyc za godło, a zamiast biało-czerwonych barw na fladze – zieleń z mieczem. Oczywiście – z pokojowym mieczem, albo kuchennym do krojenia pomidorów…

autor Eitanow

Islam religia pokoju

dziennik fakt

Walka Dawida z Goliatem...

Utwór prześmiewczo-dożynkowy

Historia pewnej prowokacji...

dziennik fakt dziennik fakt dziennik fakt dziennik fakt dziennik fakt dziennik fakt

Cały tekst możecie przeczytać: w tym wpisie

Muzyczna wersja Historii pewnej prowokacji: TUTAJ
Zagraj sam Historię pewnej prowokacji - słowa i chwyty gitarowe TUTAJ

PADALEC ROKU – czyli oszukali przy honorarium

Ranking oszustów medialnych – szczegóły: TUTAJ