Sierpień 27 2010
Łzy tanio sprzedam
Taggi : bulwarówka, dziennikarstwo, Fakt, hieny, media, superak, superekspres, wydawca
Kończą się wakacje, czas powrócić do pisania. Tematów nie brakuje, choć kiedyś okres urlopowy był nazywany ogórkowym. Niestety, nie w tym roku. Oba nasze brukowce (Fakt i Superak) solidarnie poszły na całość w ostatecznej rozprawie z prawdziwym dziennikarstwem. Doszlusował TVN, potwierdzając swoją opinię tabloidu wśród telewizji.
Chodzi o tragedię z Bytomia. Siedmioletni Pawełek zostaje rażony prądem, płynącym przez ogrodzenie okalające plac zabaw. Piszą i mówią o tym wszyscy. Nic dziwnego – sprawa jest bulwersująca. W grę wchodzi albo niedbałość, albo celowe działanie robotników z pobliskiej budowy. Sprawa nie podlega dyskusji – o tym trzeba pisać. To leży w interesie społecznym. Trzeba ostrzegać, aby już nigdy nigdzie do takiej tragedii nie doszło.
Dla Super Expressu i Faktu (TVN zresztą też) taka misja społeczna to stanowczo za mało. Trzeba porazić Czytelnika, trzeba jemu sprzedać cały ogrom emocji. Oba tabloidy decydują się na rzecz straszną – publikują zdjęcia zrozpaczonego ojca, który tuli do piersi martwego synka. To samo pokazuje TVN. Dziennikarz telewizyjny pokazywany jest w reportażu, jak z pełnym poświęceniem próbuje dotrzeć do matki chłopca. Zatrzymuje go babcia mówiąc, że u mamy Pawełka jest w tej chwili psycholog.
Jakie pytanie chciał zadać dziennikarz TVN matce Pawła? Proponuję następujące warianty: „czy bardzo bolało, kiedy usłyszała Pani o śmierci syna?”, „Czy zapłakała Pani i zemdlała na tę wiadomość?”, ‘czy mogłaby Pani opowiedzieć naszym widzom o Swoim cierpieniu?”, ‘czy Bóg się odwrócił od Pani i Pawełka?”. Arsenał takich pytań jest zapewne spory.
O czym myślał fotoreporter strzelający fotkę zrozpaczonemu ojcu z martwym synem w ramionach? O premii, którą dostanie za to unikalne ujęcie? O tym, że jest świetnym fachowcem, skoro dotarł na czas? O tym, co sobie kupi za większą w tym miesiącu wypłatę?
O czym myśleli wydawcy, dopuszczając takie materiały do publikacji? O tym, że nic tak nie ożywia ‘jedynki”, jak świeży trup? O tym, że foto sprawił się dobrze i Czytelnicy będą mieli wspaniałą ucztę z rozedrganych emocji? Że ten numer gazety trzeba puścić w zwiększonym nakładzie? Że ten materiał na wizji zwiększy oglądalność?
Jak zareagowali Czytelnicy wspomnianych brukowców? Pod zdjęciami kilkadziesiąt komentarzy, domagających się usunięcia fotek. Określenia „hieny”, „sępy” należą do najdelikatniejszych. To Czytelnicy przypominają „dziennikarzom” Faktu i Superaka o czymś tak ulotnym, jak etyka dziennikarska. Zdjęcia jednak nie znikają – znikają za to niewygodne komentarze (sprawdziłem).
Kolejna granica została przekroczona. Media same z siebie przyznały sobie prawo wkraczania w najintymniejsze obszary życia. W imię prawa do informowania gotowe są pokazać autentyczne cierpienie, ból, łzy, rozpacz. Po to, aby każdy z Czytelników (widzów) mógł samodzielnie, własnym paluchem pogrzebać w autentycznej ranie. W normalnym życiu odbiorca prasy raczej nie ma zbyt często okazji do takiego oglądactwa. Nie ma – a my dajemy taką możliwość!
Zobacz, drogi Czytelniku (Widzu), jak płacze ojciec, który trzyma w ramionach martwe dziecko! Widzisz, jak go to boli? Zwróć uwagę na twarz – jakie cierpienie się na niej maluje! Te łzy są prawdziwe – i Ty możesz je oglądać dzięki nam! Czegoś takiego jeszcze w życiu nie przeżyłeś! Teraz my damy Ci słodko-mdlącą papkę słowną, opisującą tę straszną tragedię i zdjęcia – a Ty masz się wzruszyć i zapłakać!
Co z tego, że takie zdjęcia to kolejna trauma dla rodziców Pawła? Oni są tylko aktorami w tym medialnym spektaklu! Ofiarami rzuconymi na ołtarz prawa do informacji. Kogo obchodzi, że może taką tragedię chcieliby przeżywać w samotności? My media będziemy decydować, co wolno pokazać. Jaką kolejną granicę dziennikarzom wolno przekroczyć.
Dlaczego? Bo nikt nie jest w stanie nam tego zabronić! Załóżmy, że po skandalicznej publikacji zdjęć ojca trzymającego w ramionach martwego synka rodzina Pawła odda sprawę do sądu. Bez wątpienia wygra. Może 30 tys. zł, może 50. W każdym razie nie więcej, niż 200 tys. Tak u nas skonstruowane jest prawo, że nikt na własnej krzywdzie nie powinien zarabiać. Są to śmieszne kwoty w stosunku do poczynionych krzywd. Takie pieniądze redakcja brukowca ma już przygotowane na ewentualność procesu. Kalkulacja zysków i strat wykazuje, że szokowanie przysparza odbiorców, a co za tym idzie – zwiększa zyski. Odszkodowanie dla skrzywdzonej rodziny wrzuci się w koszty. A etyka dziennikarska, o której przypominają co bardziej wrażliwi Czytelnicy brukowców? Ona zysków nie przyniesie…
Dawid
Z poprzedniego odcinka, zawierającego materiały z Super Expressu, cały świat dowiedział się, że wolność polskiej prasy jest zagrożona przez błędne i skandaliczne wyroki polskich sądów. Kilka wyrwanych z kontekstu wypowiedzi autorytetów prawnych, odrobina żonglerki statystycznej i mamy wspaniały przykład brukowego lobbingu pod płaszczykiem „obrony wolności słowa”! Zagranie inteligentne. Jednak przy głębszej analizie puste i populistyczne.
Dziś dwa materiały z Super Expressu. Skomentuję w następnym odcinku
Tegoroczny Bal Dziennikarzy pokazał prawdziwy obraz polskich mediów. Impreza miała szczytny cel – zbiórkę pieniędzy na rodziny zastępcze. Każdy wie, czym różnią się takie formy wychowywania dzieci w rodzinach od najlepszych nawet Domów Dziecka. Po prostu wszystkim! Tylko przyklasnąć, że brać dziennikarska zebrała się tłumnie wokół jednej, pięknej idei. O czym po balu krzyczały czołówki gazet? O milionach na sierotki? O tysiącach wspartych rodzin zastępczych? Nie – wszyscy od brukowców po poważne tytuły rozstrząsali pyskówkę pomiędzy Dodą i Piotrem Tymochowiczem. Z wypiekami na twarzy można było wysłuchać Dody, która mówi, że to kolega pomógł Tymochowiczowi w zrobieniu własnego dziecka. Potem zaciskać w geście solidarności pięści, słuchając Tymochowicza, który nazywa Dodę szmatą i kwestionuje jej IQ. Na koniec przyznać rację zrozpaczonemu biologicznemu ojcu (DJ Pawelec), którego Tymochowicz i narzeczona odcinają od córeczki. Albo wzruszyć się szczerym wyznaniem narzeczonej Tymochowicza, która oskarża Pawelca o dążenie do usunięcia ciąży… Albo… Itd. Brazylijska telenowela z dramatem dziecka w tle! Dokąd my doszliśmy? Do publicznego szaletu we wszystkich polskich mediach?! Czy naszych Czytelników powinny obchodzić prywatne sprawy grupki znanych osób? Czy to jest dziennikarstwo? Ktoś powie – ta kłótnia była publicznym wydarzewniem i jako taka straciła walor prywatności. Czy ktokolwiek dałby czołówkę gazety o kłótni dwóch meneli pod budką z piwem? Taki temat trafiłby co najwyżej do kroniki ktryminalnej. A kiedy jeden celebryta powie coś przykrego drugiemu celebrycie robi się z tego news! To prywatna sprawa tych czworga ludzi, że zdecydowali się publicznie prać brudy, obrzucać się błotem. Być może mieli powody i być może swoje racje. Tematem samym w sobie jest walka biologicznego ojca o prawa do dziecka. Czy też żal i osamotnienie porzuconej kobiety. Jasne, że tak – ale to dziennikarz powinien oddzielić w tym przypadku ziarno od plew. Rzeczowe argumenty od zwykłego błota. Dlatego właśnie tak ważną w dzienikarstwie cechą jest profesjonalizm. Przykładowo – narzeczona Tymochowicza w nakręconym oświadczeniu mówi rzeczowo o sytuacji swojej i swojego dziecka. W kolejnych zdaniach oskarża Pawelca o sprawy, które trudno udowodnić. A cytowane są obie części tej wypowiedzi. Tymochowicz opowiada o swoim adoptowanym dziecku. W kolejnych słowach nazywa Dodę szmatą. I też idzie wszystko – bo to podkręca emocje! Rynsztok i bagienko wśród celebrytów – ciesz się i dziwuj narodzie! Tegoroczny Bal Dziennikarzy i jego skutki medialne to kolejny przykład na wielokrotnie już stawianą tu tezę o tabloidyzacji WSZYSTKICH polskich mediów. Schlebianie najniższym instynktom czytelniczym zamiast misji. Opisywanie, kto komu strzelił w gębę, kto na kogo napluł i kto z kim spał zamiast spraw naprawdę ważnych. Doda całująca prezydenta czy bluzgająca na Tymochowicza zamiast sprawy rodzin zastępczych. Brukowiec Story to opowieść nie tylko o Fakcie czy Superaku – to opowieść o wszystkich mediach dokonujących wyboru tematu w sposób bulwarowy, tabloidowy. Kto poda wyjątki? Dawid
Pretekstem do dzisiejszego odcinka jest film, nadesłany do nas przez kolegę. Temat: manipulacja w przekazach TVNowskich. Całość przekonywująca i dobrze zmontowana. Piszę: kolega, choć nigdy w życiu tego człowieka nie widziałem na oczy. Znamy się z Internetu. Nie podam Wam jednak Jego nazwiska. Dlaczego? Dobre pytanie.
Przerażające są przykłady toczących się w Polsce debat, polemik, dyskusji prasowych. Nie idzie o to, żeby rozmówcę przekonać do swoich argumentów. Przeciwnikowi trzeba dokopać, obrzucić kamieniami i patrzeć, jak interlokutor zalewa się krwią. Jednym słowem – zamiast duchowej, ideowej potyczki zwykły tabloid z prostymi przekazami i etykietami.





